Tonący brzydko się chwyta?

To, że Donald Tusk ma wielką ochotę pozostać w Brukseli na kolejną dwuipółletnią kadencję jest dość oczywiste. Ta chęć rośnie w miarę upływu pierwszej.

W ostatnich tygodniach pojawiły się nowe elementy europejskiego wizerunku przewodniczącego. Gdzieś pobiegnie, złoży kwiaty, ba!, nawet potrafi skrytykować! Dobrze wychodzi na zdjęciach w towarzyskich pogawędkach z wielkimi tego świata. Jednocześnie czuje, że ponowny wybór w miarę rozwoju "dobrej zmiany" będzie coraz trudniejszy. PiS marzy bowiem o jego głowie. Prezes o tym wie, ale jeszcze nie skalkulował, co mu się bardziej opłaca.


Donald Tusk też o tym wie, tyle że on już skalkulował. I działa, jak kiedyś w kraju: z każdym, byle do zwycięstwa. Ostatnio rozgrywa partię pt. "Viktor Orban". Otóż w Luksemburgu podczas zjazdu z okazji 40-lecia Europejskiej Partii Ludowej (EPP) powiedział:

"Chciałbym złożyć ważną deklarację: Jestem niesamowicie dumny z bycia w tej samej partii, w której są także tacy ludzie jak Joseph Daul i Angela Merkel, jak Viktor Orban i Manfred Weber, jak Jean-Claude Juncker i Boyko Borissov. To, że każdy z nich się różni, jest oczywiste - wystarczy spojrzeć na Boyko i Jean-Claude'a".

Tusk wymienił zatem nazwisko Orbana, który w EPP jest od lat marginalizowany, a zapomniał o Hiszpanach, Holendrach, Portugalczykach, Rumunach i wielu innych.

Uczestnik spotkania opowiadał mi, że sala oniemiała, a najbardziej Orban, który doskonale wie, że w EPP jest ledwie tolerowany. A tu nagle taki gest! I to od kogo?! Od Tuska, na którego Kaczyński już wydał wyrok? Jak się wytłumaczy po powrocie do Budapesztu? Z kolei Angela Merkel była wyraźnie zażenowana, ale podczas przemówienia nie drgnęła jej nawet powieka. No cóż, może warto powtórzyć za Lecem, że "tonący brzydko się chwyta"?

Przy okazji, ktoś życzliwy Platformie, ale nie Tuskowi, zwrócił moją uwagę, że Orban, niezależnie od tego, co wyczynia w swoim kraju, tu nad Wisłą, w jej górnym biegu, ma grono swoich wyznawców. Otóż nie kto inny jak Jerzy Buzek napisał wzruszający wstęp do polskiego wydania dzieła Viktora "Ojczyzna jest tylko jedna".

Na zachętę fragment:

"Często wtedy dyskutowaliśmy o sprawach państwowych, ale nie tylko. I chyba się polubiliśmy, mimo że kilka kwestii nas różniło. Viktor na przykład bardzo eksponował rolę Węgier, jako lidera, a nawet prymusa przemian w Europie Środkowej. I trudno się dziwić - był i jest gorącym patriotą swego kraju, co widać m. in. w tej książce, której tytuł 'Ojczyzna jest jedna' mówi wszystko".

Miłej lektury!
Trwa ładowanie komentarzy...