Rzecz jest prosta i skomplikowana jednocześnie.
Rosja, a właściwie jej elity, a właściwie sam Władimir Władimirowicz Putin, czują potrzebę zmiany. Nie tak po prostu, aby ktoś go zamienił, ale żeby coś zmienić i władzy nie oddać. Twarz Putina na czele Rosji jest coraz bardziej kłopotliwa dla świata. Z nową byłoby łatwiej zrobić jakiś kolejny reset. Jeden ze scenariuszy zakłada więc, że pozycja prezydenta zostanie przed wyborami mocno ograniczona. Miałaby powstać Rada Państwa, taki kolegialny prezydent, w której Władimir Władimirowicz Putin trzymałby żelazną ręką pozostałych członków.
A sam prezydent?
Już raz sprawdził się w okresie przejściowym Miedwiediew. Trudno jednak dwa razy wejść do tej samej rzeki (jeśli nie jest się Putinem). Na wszelki wypadek Siergiej Iwanow, zdymisjonowany niedawno szef prezydenckiej administracji, trzyma gabinet na Kremlu. Bardzo blisko Putina.
